Niedzielne rozważania

I Niedziela Adwentu

28 listopada 2021

s. Izabela, Koinonia św. Pawła

Dzisiaj rozpoczynamy czas Adwentu, czyli czas oczekiwania na spełnienie się obietnicy przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa. Łac. adventus znaczy „przychodzi, jest przychodzący”. Jezus Chrystus jest Tym, który przychodzi, On jest przychodzącym. Zatem Adwent to czas oczekiwania na Tego, który przychodzi, na Jezusa Chrystusa. On przyjdzie, aby przynieść nam pełnię zbawienia, dlatego chcemy przeżywać ten czas z podniesioną głową i z mocną wiarą.

Adwent jest czasem radosnego oczekiwania i nadziei na spełnienie się obietnicy Boga i ostateczne zwycięstwo dobra nad złem, życia nad śmiercią, sprawiedliwości nad niesprawiedliwością, że Bóg zapanuje nad wszystkim. To czas, w którym rozbrzmiewa głośno pełne wiary wołanie Kościoła: „Przyjdź, Panie Jezu! Maranà tha!” – „Przyjdź, Panie nasz” (Ap 22,17), i zarazem słucha odpowiedzi Jezusa, który poprzez swoje Słowo zapewnia nas – „Tak, przyjdę niebawem!” (Ap 22,20). Jego Słowo nie zawodzi.

Wydarzenia z dzisiejszej Ewangelii, że świat zostanie poruszony, pokazują nam, że skończy się to jest naznaczone grzechem i śmiercią. A gdy Jezus powróci rozpocznie się nowa ziemia i nowe niebo, nowy początek życia zupełnie nowego w Bogu. Czy zatem mamy się lękać i mdleć ze strachu, jak niektórzy? My, chrześcijanie mamy dać świadectwo radosnego i pełnego tęsknoty oczekiwania na powrót naszego Pana. Mamy pokazać swoją wiarę, radość i nadzieję na powrót Jezusa, który przyniesie zbawienie wszystkim ludziom.

Oczekując Go można ulec zniechęceniu, wiara może osłabnąć. Tyle pokoleń oczekiwało, a Pan jeszcze nie przyszedł. Dlatego Jezus wzywa: „Czuwajcie i módlcie się”. Chrześcijanie są wezwani do tego, aby czuwać, być uważni, aby nie ulec pokusie, nie popaść w grzech, nie pobłądzić, ulegając pokusie obżarstwa, pijaństwa (bogiem staje się brzuch), czy fałszywym zmartwieniom i obawom (bogiem staje się pieniądz). Czuwać to także przyjąć prawdę o sobie i takim jakim jestem stanąć przed Bogiem, podejmować codzienne obowiązki, kochać innych ludzi, podejmując drogę służby i odrzucając obojętność, z cierpliwością znosić chorobę, cierpienia i przeciwności. Wszystko przeżywać w oczekiwaniu na powrót Jezusa. Dla św. Bedy Wielebnego, Ojca Kościoła i mnicha benedyktyńskiego z VIII w. czuwa ten, „kto trzyma oczy umysłu otwarte na prawdziwe światło; czuwa ten, kto zachowuje czynem to, w co uwierzył; czuwa, kto odrzucił od siebie ciemności, gnuśność i zaniedbanie”.

Stała modlitwa zaś pomaga nam zachować pewność i pamięć o tym, że nasze życie toczy się w obecności Boga. Możemy być z Nim w stałej relacji. Na tym polega czuwanie i modlitwa. Każda sekunda naszego życia, każde wydarzenie toczy się przed obliczem Boga niewidzialnego. Wtedy nie zapomnimy o powrocie Jezusa Chrystusa, który nas prowadzi na spotkanie z sobą. „Czuwajmy więc i módlmy się, abyśmy to czuwanie obchodzili tak wnętrzem duszy, jak i zewnętrznymi obrzędami. Niech Bóg przemawia do nas przez swe święte czytania, my natomiast zwracajmy się do Boga w naszych modlitwach. Jeśli słuchamy w duchu posłuszeństwa, już w nas mieszka Ten, do którego się zwracamy”.

Zapytajmy uczciwie dzisiaj siebie samych: Czy my, jako chrześcijanie naprawdę oczekujemy powrotu Chrystusa Pana: tak czy nie? Czy naprawdę pragniemy Go spotkać? Czy jest w nas to oczekiwanie, czy o nim myślimy? Od odpowiedzi na to pytanie zależy jakość naszego dzisiaj, naszego życia codziennego, ale także nasza przyszłość w wieczności.

„Czuwajcie i módlcie się, abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym. Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe w skutek trosk doczesnych, pijaństwa, obżarstwa”.